"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja.

Rok 2020 przyniósł mi wiele nowości, zwłaszcza w kwestii książek. Dawno już tak wiele nie przeczytałam i bardzo mi to odpowiada. Mam nadzieję, że w tym roku będzie tak samo, jak nie lepiej. Jestem w szoku jakie to może być oczyszczające i wyciszające. Książka to świat, do którego przenosimy się czytając. Niezależnie od tematyki książek, każda wnosi coś nowego w naszym życiu. Nie zawsze są to pozytywne wrażenia, czasem pozycja może nas tak zaskoczyć, że nie wiemy co o niej mamy napisać. Taka sytuacja zdarzyła mi się już kilkukrotnie. Nigdy jednak nie rezygnowałam, wręcz przeciwnie walczyłam z sobą żeby dokończyć czytanie i choć kilka słów o niej powiedzieć. 


Zanim przejdę do moich wrażeń mam dla was kilka słów o autorze oraz opis z okładki, który nie powiem zachęca do czytania.

Konrad Reznowicz - dziennikarz, muzyk i pełnoetatowy kabotyn. Pisze pod pseudonimem, bo przyzwyczaił się już do swojego rozdwojenia jaźni. Entuzjasta życia, nie lubi się na kimś wzorować, ale niepytany przyznaje się czasem do inspiracji Jamesem Deanem. Często kpi ze swojego chropowatego barytonu, choć tak naprawdę jest z niego dumny najbardziej ze wszystkiego, co posiada. Prowokator, deprawator i kobieciarz. Idealna personifikacja Hemingwayowskiej tezy, że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Opis  z okładki:

Konrad jest młodym i pewnym siebie mężczyzną. Unika wszelkich zobowiązań, a seksualne podboje są jego ulubioną metodą ucieczki od otaczającej rzeczywistości. W istocie jest samotnikiem, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie wobec niego mają inni. Prowadzi go to do nieustających rozczarowań i wpędza w problemy psychiczne. Podczas jednej z imprez poznaje piękną Natalię, dzięki której odnajduje w swoim życiu równowagę, ale szczęście Konrada nie trwa długo. Toksyczna relacja prowadzi go do katastrofy, której żadne z nich nie jest w stanie powstrzymać.


Zanim zabrałam się za recenzję zaczęłam się zastanawiać jak ją ugryźć. Książka jest mocna, zarówno pod kątem słownictwa , jak i odczuć po przeczytaniu. Autor na moje dylematy odpisał mi po prostu genialnie: "@gugusiowo wprost i między oczy. Tak, jak książka. Bez pudrowania."

No to proszę bardzo bez pudrowania, szczerze i bez chwili zwątpienia mogę śmiało powiedzieć, że książka omijając wulgarność jest na prawdę dobra. Nie powiem żeby była łatwa w czytaniu, wręcz przeciwnie, był moment, że już miałam z niej zrezygnować.  Postanowiłam jednak dać jej szansę i bardzo się z tego cieszę. Ostatecznie ciekawie się rozkręciła i dała do myślenia na wielu płaszczyznach. Niestety jest też minus. Wątki, które można byłoby rozwinąć totalnie zostały ominięte, na rzecz seksualności głównego bohatera. Pierwsze skojarzenia z tą pozycją to: wulgarna, nieapetyczna, typowo męska. Momentami miałam wrażenie jakby kobiety zostały potraktowane protekcjonalnie i przedmiotowo. Pierwsze wrażenie jeszcze w trakcie czytania są w jej przypadku trudne do jasnego określenia. Dopiero z każdą stroną poznajemy Konrada, jego sytuacją i to czym się ona kończy. 

Konrad z każdym nowym podbojem seksualnym staje się bardziej wyrachowany i wulgarny. Seks wszędzie nie zważając na nic, do tego z niemal każdą kobietą jaką pozna, robi z niego po prostu kobieciarza i seksoholika. Ewidentnie boryka się z problemami, które powinien rozwiązać z pomocą specjalisty. Związek z Natalią wydaje się być oparty na zbyt płytkiej relacji, która jak się okazuje jednak była dla niego ważna i jej śmierć doprowadza go do coraz gorszego stanu psychicznego. Zaryzykowanie własną, dobrze zapowiadającą się karierą dla kilku chwil wytchnienia, jak dla mnie jest niepoważne. No ale wiadomo to tylko fikcja literacka i każdy z nas mógłby napisać całkiem inne zakończenie. Konrad od początku boryka się z problemami, które kumulują się po śmierci Natalii. Zakończenie jest zaskakujące, wręcz katastrofalne, ale bardzo prawdziwe. Nieumiejętność poradzenia sobie ze stratą może doprowadzić do problemów psychicznych, bez względu na to, jak bardzo nam się wydaje, że jesteśmy silni.  Więcej wam nie będę zdradzać. Jeśli macie w planach przeczytać "Pójdziesz ze mną?", to oczywiście Wam polecam.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Oficynka oraz autorowi -Konrad Reznowicz

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję bardzo za każdy nawet najmniejszy komentarz, jest on dla mnie ważny.

Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger