"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

Po raz kolejny w moje ręce trafiła książka, która wbija w krzesło. Tym razem kompletnie nieznanego mi autora. Kim jest Jan Godlewski? To muzyk i pisarz zamieszkały we Wrocławiu. Założyciel przestrzeni artystycznej Black Moon, perkusista i wokalista. Twórca charytatywnego cyklu koncertowego Hardcore dla Piesków.

Na książkę zdecydowałam się przez okładkę, nawet nie czytając opisu. Po prostu mnie zaciekawiła, po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że warto jej się przyjrzeć bliżej.
PANIE JEZU, NA DRZEWIE WISZĄCY, ZABIERZ ODE MNIE TĘ WODĘ!

Kacper porzuca życie przestępcy. Uciekając przed demonami z przeszłości, trafia na wyspę na Morzu Śródziemnym. Prowadząc tam życie porządnego obywatela, pomału zaczyna wierzyć, że wreszcie udało mu się zamknąć rozdział przemocy i szaleństwa ostatnich lat. Nic bardziej mylnego...

Kiedy Kacper wraca do Polski, by zmierzyć się z trudną historią swojej rodziny, na drodze do prawdy staje mu bezwzględny morderca i fala okrutnych wspomnień z przeszłości. 

W czarnej zimnej wodzie to thriller o dziedziczności zła, przemocy i duszącej rozpaczy, wiodących do kolejnych śmierci. 

Od dłuższego czasu mam brak natchnienia do czytania i pisania recenzji. Niestety w tym przypadku było podobnie nie mogłam się skupić na czytaniu, przez to musiałam książkę odłożyć na 2 tygodnie. Z jednej strony jestem bardzo zadowolona, książka wciąga, a opisy nie są przytłaczające. Z drugiej jednak czegoś mi brakuje. Z tego też powodu postanowiłam za jakiś czas przeczytać ją ponownie, żeby ją nieco bardziej przeanalizować. Wtedy może coś więcej wam napiszę.


Dużym plusem są pomiędzy rozdziałami wpisy nieznanego autora, które dają nam do myślenia. Spodziewałam się nieco innego zakończenia ale to chyba o to chodziło, żeby czytelnik nie wiedział do samego końca czego może się spodziewać. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Oficynka i Dominice Smoleń.
"Brassel" Tomasz Kocowski.

"Brassel" Tomasz Kocowski.

 "Brassel" to porywając powieść fantasy o losach dawnych mieszkańców Wrocławia. Przyznam, że ostatnio mam problem z czytanymi książkami. Dość ciężko mi znaleźć taką idealnie wciągającą na wieczór.  Zanim jednak przejdę do tego czy jestem zadowolona, opis z okładki.


Zwergi i ludzie - dwa światy, jeden honor

Jest połowa XIX wieku. Zbuntowani mieszkańcy Brassel, czyli dzisiejszego Wrocławia, walczą o wolność i prawa dla siebie, a także o otwarcie Oderthor - miejsca, w którym odbywał się kiedyś handel z tajemniczą rasą Zwergów - krasnoludów mieszkających pod powierzchnią miasta. Przywódcy buntu, Bernard i Bolko, zmuszeni są do wielu wyrzeczeń i heroicznej walki, by doprowadzić do ponownego porozumienia między ludźmi a Zwergami. Czy im się to uda? Czy możliwe będzie przywrócenie miastu świetności?

Tomasz Kocowski napisał ciekawą, wciągającą powieść, ale nie tyle fantasy, co bardziej z jej wątkami. Jak to w życiu bywa, nie zawsze się dogodzi każdemu. Tak też jest w tym przypadku. Znajdą się zapewne czytelnicy zadowoleni w 100 % , ale znajdą się też tacy jak ja, zawiedzeni, że tego fantasy było tak mało. Wyobrażenia jakie mamy nie zawsze będą odzwierciedlone. Przyznaję jednak,  że cała historia ma swój urok, ale autor mógłby śmiało kilka wątków rozwinąć sprawiając, że pozycja byłaby dużo bardziej interesująca. Tajemniczy Zwergowie od razu skojarzyły mi się z krasnoludkami rozmieszczonymi w całym mieście,  dlatego brakuje mi większej ilości ich opisów. Napisana jest jednak bardzo przystępnym językiem, dzięki czemu czyta się ją łatwo. Ogólne wrażenia po przeczytaniu mam pozytywne, dlatego chętnie polecam ją dalej. We Wrocławiu byłam już wiele razy dlatego też chętnie ją przeczytałam. 


Bardzo dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Oficynka oraz Dominice Smoleń.

"Operacja Dżannah" - Adam Ubertowski.

"Operacja Dżannah" - Adam Ubertowski.

Kolejna książka, po którą sięgnęłam nie znając autora i jego wcześniejszych pozycji. Adam Ubertowski - pisarz, psycholog biznesu, mieszkaniec Sopotu. Wydał między innymi powieści Sopocki rajd, Kolekcja Ringelmanna, Syndykat oraz Trzecia wyspa. 

Wiedząc, że Operacja Dżannah kolejny tom, gdzie głównym bohaterem jest Walker sprawiło, że miałam obawy w czytaniu. Jednak okazało się, że nie potrzebnie. Każda historia najwyraźniej może być czytana osobno i to jest duży plus dla autora. 

Kiedy trzeba wszystko postawić na jedną kartę. 

Fala uchodźców zalewa Europę. Nikt nie jest gotowy na największą od tysiąclecia wędrówkę ludów: społeczeństwa Zachodu obawiają się obcych, rządzący podejmują chaotyczne, nieskuteczne działania. Media donoszą o kolejnych incydentach na granicach i plażach oraz nasilających się konfliktach w zachodnich miastach. Prawicowe radykalne ugrupowania rosną w siłę na fali społecznego niezadowolenia. Ale nikt nie zna nawet części prawdy o mechanizmach tej emigracji, pozornie tylko spontanicznej...

Walker otrzymuje zadanie najtrudniejsze z możliwych. Ma uchronić świat przed tym armagedonem. Zbiera grupę straceńców, takich jak on sam, i rzuca się w samo oko cyklonu. Czy pozna okrutną prawdę? Kto będzie jego najbardziej niespodziewanym sojusznikiem? Czy dokona kolejnej rzeczy niemożliwej? I znów okaże się niezastąpiony w tym, co robi najlepiej: zbawianiu ludzkości?


Książki sensacyjne z reguły kojarzą nam się z wartką i napiętą akcją, gdzie jedna scena goni drugą nie dając chwili na oddech. Tutaj tego nie ma. Wszystko jest przemyślane, sprawia, że czytelnik sam angażuje się w historię. Nie znajdziemy tu zbędnych opisów i przydługich dialogów. Cała historia ma swój sens i daje do myślenia. Zwłaszcza sytuacja uchodźców, to co w sobie kryje, a czego my nie wiemy na pierwszy rzut oka. Tak jak na początku pisałam, nie miałam oczekiwań do tej książki, stwierdziłam, że po prostu przeczytam. Tak jak nie było szaleństwa i szybkiej akcji, tak było zaskakujące zakończenie, dobitne i mocne sceny, które potrafią wbić w fotel.  Jest to książka, którą chętnie polecę fanom sensacji i kryminału. Moja już przekazana dalej, właśnie dla takiego fana. 


Dziękuję Wydawnictwu Oficynka oraz Diminice Smoleń za możliwość otrzymania książki do recenzji.

"Gangsterska gra" Dominika Smoleń - recenzja.

"Gangsterska gra" Dominika Smoleń - recenzja.

Kiedy dotarła do mnie tytułowa "Gangsterska gra" z zapałem zabrałam się za czytanie. Już po przeczytaniu "Leć, motylku!" polubiłam pióro Dominiki Smoleń. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, napisana jest w ciekawej koncepcji, podzielona na rozdziały Eriki i Maksymiliana, głównych bohaterów. Zanim jednak więcej Wam powiem, poniżej opis z okładki.

Maksymilian ma niebawem objąć funkcję bossa w swojej familii, która od lat zajmuje się nielegalnymi interesami. Biznes idzie świetnie, jego rodzinie prawie nic nie zagraża. W dodatku wkrótce ma poślubić przepiękną Jasmine, a małżeństwo zapewni mu jeszcze większą władzę. Pewnego dnia na jego drodze staje Erika - słynąca z ciętego języka pisarka erotyków i barmanka w klubie należącym do Maksa. Swoimi niewybrednymi ripostami przyciąga uwagę szefa, który czuje się zaintrygowany kobietą z pazurem, tak inną od jego narzeczonej. Mężczyzna obiecuje sobie, że przed ślubem przynajmniej raz prześpi się z Eriką, żeby wypędzić ją ze swoich myśli. Problem w tym, że nie wszystko idzie zgodnie z jego planem. 

Cała historia wciągnęła mnie od samego początku, ale to nie oznacza, że nie ma  żadnych minusów. Niestety momentami denerwowała mnie Erika, która sama sobie zaprzeczała. Z jednej strony jej cięte riposty i jasno określone cele, że nigdy mu się nie odda. Z drugiej fascynacja Maksem była tak wielka, że nie potrafiła się tak po prostu odciąć. Postać Maksa była już bardziej zdecydowana, od początku jego pragnienia były jasno określone. Oboje tworzą całkiem fajną parę, której od początku nie jest dane być razem, nawet jeśli do siebie pasują. Ona pisarka, kelnerka, a on przyszły szef mafii, który ma się ożenić z inną. Życie dla nich nie jest takie proste, zwłaszcza, że po drodze dzieją się inne niespodziewane wydarzenia. Wszystko to łączy się w pasującą do siebie całość. Podział rozdziałów z perspektywy Maksymiliana i Eriki dodał całości pikanterii. 

Niespodziewane było dla mnie zakończenie. Epilog wbił mnie w fotel i nie wiedziałam co myśleć. Dlatego też za recenzję zabierałam się dobry tydzień. No bo jak to ugryźć w całość ? Dominika Smoleń "rozwaliła system", książkę zakończyła genialnie i na prawdę gorąco zachęcam do przeczytania.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WasPos oraz Dominice Smoleń.


"Karuzela" Justyna Balcewicz - recenzja

"Karuzela" Justyna Balcewicz - recenzja

To druga książka Justyny Balcewicz, która bardzo przypadła mi do gustu, tym razem jednak jest dla starszych odbiorców. Poprzednia "Na tropie złodzieja psów" wciągnęła nie tylko mnie, ale także moich synów. Śmiało mogę stwierdzić, że autorka pisze rewelacyjne książki dla dzieci, młodzieży ale również dla starszych czytelników. 

Co nieco o książce;

Życie to wieczna karuzela! Porywająca opowieść o zawirowaniach losu i pogoni za szczęściem.

Dla Kasi to fatalny dzień: najpierw traci pracę, potem chłopaka. Zostaje jej kanapa u przyjaciółki, jak za czasów studenckich. Ale dosyć tego! Kasia decyduje, że już pora na kasę, karierę i przyszłościowego faceta. Świat wielkich szans oślepia, tylko czy to błysk szlachetnego kruszcu czy taniej błyskotki?

Ponieważ książka to "dwie historie, dwa pokolenia i jedno pragnienie..." ma też niejako dwa opisy, drugi dotyczy drugiego bohatera:

Tadzio już w dzieciństwie dostrzega możliwości, jakie dają pieniądze. Dlatego wyznacza sobie jasny cel: bogactwo. Gdy zakochuje się w niedostępnej Ninie, obiecuje jej, że zostanie milionerem. Czy okazjonalny interes da mu taką możliwość?


Książka to historie dwóch osób, podzielone na opowiadania z ich życia. Młodej i ambitnej Kasi, której życie wywraca się do góry nogami oraz Tadzia, którego poznajemy od momentu jego narodzin po późniejsze lata. Cechą wspólną naszych bohaterów jest chęć bogactwa. Rozdziały dotyczące poszczególnych postaci się przeplatają. Raz mamy nieco informacji o Kasi, aby następny rozdział opowiadał nam o urodzeniu i dorastaniu małego Tadzia. Jest to bardzo ciekawe i innowacyjne podejście do tematu. Dzięki takiemu podziałowi, nie ma nudy w czytaniu. Każdy rozdział wciąga tak samo bardzo, czytając o Kasi, zastanawiałam się co będzie w kolejnym rozdziale o Tadziu i odwrotnie. Autorka taką formą książki, skutecznie wzbudziła we mnie zainteresowanie. Początkowo poznajemy życie Tadzia oraz zmiany jakie zachodzą u Kasi. Każdy z nich przeżywa swoje historie na swój sposób. Pod koniec całej historii Kasia poznaje Tadzia, a raczej Tadeusza, który jest od niej starszy. Czy to spotkanie wpłynie na nich oboje? Przeczytajcie to się dowiecie.
Osobiście jestem zadowolona z przeczytanej pozycji. Jest wyjątkowa w swoim całokształcie, od formy wydania, przez sposób przedstawienia postaci po samo zaskakujące zakończenie. Wydawała się gruba i ciężka, ale to tylko wrażenie. Wydawnictwo Skrzat zadbało o jasne i przejrzyste strony z wyraźną czcionką. Lekkie pióro autorki sprawiło, że czytało się przyjemnie. Czytając odniosłam jedno wrażenie, że naszym życiem kierują pieniądze i miłość, niekoniecznie w takiej kolejności. Kreacje postaci są bardzo realistyczne, od początku miałam wrażenie, że takich Katarzyn na świecie może być wiele, które pną się po szczeblach kariery w poszukiwaniu szczęścia w pieniądzach. 
Czy warto po nią sięgnąć? Jeśli lubicie książki obyczajowe z tajemnicą w tle, to tak, ponieważ nasze życie to wieczna karuzela, a ta pozycja to porywająca opowieść o zawirowaniach losu i pogoni za szczęściem.

Bardzo dziękuję za współpracę Dominice Smoleń oraz Wydawnictwu Skrzat za przesłany egzemplarz książki. 
"Kronika Czarownic. Pokolenia widzących" Andrzej F. Paczkowski - recenzja.

"Kronika Czarownic. Pokolenia widzących" Andrzej F. Paczkowski - recenzja.

"Kronika Czarownic" opowiada o losach kobiet z niezwykłego rodu, potrafiących więcej niż zwykli ludzie.

Czy wędrówka do norweskiej doliny będzie miała wpływ na losy kobiet z niezwykłego rodu czarownic?

Jak tylko zobaczyłam okładkę i przeczytałam opis wiedziałam, że książka mi się spodoba. Nie pomyliłam się ani trochę, wciągnęła mnie tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, tylko czytanie. 

Historia rozpoczyna się w 1581 roku w Norwegii, w momencie ataku dżumy. Ingrid została sama na świecie, wszyscy z jej rodziny umarli na zarazę. Pewnej mroźnej nocy kobieta rodzi dziecko. Aby uratować życie córki, wybiera się do lasu do chatki, w której żyje stara czarownica Zorina. Ingrid udaje się zaprzyjaźnić z kobietą. Uczy się, jak pomagać chorym oraz jak sporządzać leki i maści.  Widzi też dusze zmarłych.

 Pewnego dnia ponownie spotyka kata, człowieka, który jest ojcem jej dziecka. Oboje marzą o spokojnym życiu, jednakże w Norwegii panuje polowanie na czarownice, a Ingrid zostaje oskarżona o czary. Oboje uciekają do obdarzonej złą sławą doliny, gdzie panuje smutek i nierozpoznane zło. Kiedy udaje im się wreszcie opuścić dolinę, okazuje się, że życie nie będzie dla nich łaskawe, bo zabierze im wszystko, co ważne... Zawikłane losy zawiodą ich do Polski To właśnie tutaj zostanie założona nowa dolina, w której osiądą kolejne pokolenia.

Historia, jak w opisie zaznaczono rozpoczyna się w 1581 roku, w czasie panowania dżumy. Podobnie rozpoczyna się historia w innej serii książek o rodzinie czarownic i czarowników z norweskiej krainy. Autor w ciekawy sposób wykorzystał kilka elementów z "Sagi o ludziach lodu", bo o niej mowa, co dało całej historii świeżości i jeszcze lepiej osadziło ją w czasie. Dla mnie to duży plus, ponieważ sagę kocham od pierwszego razu, gdy ją tylko przeczytałam a minęło ponad 16 lat. Tamta historia również rozpoczyna się XVI wieku w Norwegii, w czasie ataku dżumy. Wracając jednak do naszej bohaterki i jej życia opisanego w książce, muszę przyznać, że niczego mi nie brakowało. Ani szczegółów wyglądu, otoczenia itp., ani opisów wydarzeń. Każdy element jest idealnie dograny i w odpowiedniej ilości. Dzięki temu mamy sposobność do zastanowienia się, co przyniesie przyszłość. Jak poradzą sobie z polowaniem na czarownicę, czy też  z odnalezieniem swojego miejsca na ziemi. Oprócz ucieczki przed polowaniem na czarownice, mamy wątek miłosny, dodający nieco pikanterii całości. Najciekawsze jest zakończenie, które nie dość, że nas zaskakuje to jeszcze sprawia, że z niecierpliwością czekamy na drugi tom książki.

 Jest to pierwsza pozycja autorstwa Andrzeja F. Paczkowskego, którą miałam przyjemność czytać, ale mam nadzieję, że nie będzie ostatnia. Na pewno sięgnę po drugi tom tej książki.

 

Dziękuję wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki. Dzięki Wam poczułam tę magię wypływającą z książek. "Kronika Czarownic. Pokolenie widzących" warta jest uwagi i swoich dobrych opinii w internecie. Swoją książkę już przekazałam dalej osobom, które tak jak ja lubią wyjątkowe historie.


"Dom, który widział zbyt wiele" Aneta Grabowska - recenzja

"Dom, który widział zbyt wiele" Aneta Grabowska - recenzja


Wydawnictwo Skrzat kojarzy mi się głównie z książkami dla dzieci, ewentualnie młodzieży. Tym razem jednak wpadła mi ręce pozycja dla nieco starszych osób. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, fajna okładka, wciągający opis i do tego czcionka, dzięki której dobrze się czyta. Skoro wspomniałam o wciągającym opisie, to nie mogę Wam go nie zacytować :

Monika i Dawid to małżeństwo połączone szczerym, pełnym uniesień i namiętności uczuciem. Uzupełniają się zarówno prywatnie,jak i zawodowo, a do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Pewni swojej pozycji w firmie przenoszą się a wieś, by odetchnąć od miejskiego zgiełku. Okazuje się jednak, że dom, który kupują, kryje wiele tajemnic z przeszłości - na czele ze zniknięciem przed laty córki sąsiadów. Kiedy Dawid znajduje stary zeszyt z rozważaniami o chorej, wypaczonej wizji miłości,oddala się od Moniki. W idealne na pozór małżeństwo wkradają się sekrety i kłamstwa.

Czy młodzi przetrwają tę ciężką próbę? Kto jest autorem dziwnych zapisków? Jakie tajemnice kryje dom, który widział zbyt wiele? Sama w trakcie czytania zaczęłam zadawać sobie te i jeszcze inne pytania, chociażby czy uda się im posiadać wymarzone dziecko?

Aneta Grabowska- autorka powieści obyczajowych oraz utworów skierowanych do młodych czytelników. Prywatne mama małej Zosi, ucząca się żyć z dala od miejskiego zgiełku, do którego przywykła. (źródło: https://lubimyczytac.pl/autor/165282/aneta-grabowska )

Można powiedzieć, że książkę połknęłam w całości. Po prostu przepadłam i  w cale nie jest to jej wada, wręcz przeciwnie. Jestem zachwycona, zwłaszcza lekkością pióra autorki. Długość rozdziałów jest idealnie dopasowana na krótkie przerwy, np. na zrobienie kawy. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia historię głównych bohaterów. Niby poznajemy ich w chwili wprowadzenia się do wymarzonego domu, ale w trakcie książki autorka wplata przeróżne historie z ich życia, dzięki czemu wiemy o nich jeszcze więcej. Mnie opowieść wciągnęła i to bardzo, a samo zakończenie bardzo zaskoczyło. Gorąco Wam ją polecam, a Wydawnictwu Skrzat dziękuję za możliwość recenzji.

FEMMELUXE - wygoda przede wszystkim.

FEMMELUXE - wygoda przede wszystkim.

Od dłuższego czasu polubiłam się z firmą FemmeLuxe. Na ich stronie można znaleźć duży wybór ubrań na każdą okazję. Przyznam się, że dawno nie miałam takiego problemu co wybrać, ponieważ dużo rzeczy mi się podobało. Od wiosennych dresów, po komplety i seksowne body. Wybór jest naprawdę spory i zachęcam Was chociaż do przeglądnięcia poszczególnych działów. Zacznijmy od sportowych zestawów, które znajdziecie pod hasłem: Knitted Loungewear, Ribbed Loungewear, Ladies Loungewear czy też Knitted Co-Ord. Na wiosenny out fit proponujemy różowe joggersy: Pink Joggers , czy też czarne body : Black Bodysuit

Jak wspomniałam miałam wyzwanie żeby wybrać coś idealnego na wiosnę, a ponieważ uwielbiam wygodę i kiedy jest mi ciepło zdecydowałam się na luźny sweter , zestaw sweter i spódnica oraz dres Maria, który już mam ale bordowy. Jest to wyjątkowo udany zestaw i całe zamówienie przypadło mi do gustu, a wybrane ubrania na pewno będę często nosić. 


Jeśli chodzi o poszczególne elementy przesyłki, to zacznę od beżowego swetra w grube prążki. Na modelce jest ewidentnie dłuższy, u mnie sięga do połowy pośladków ale w niczym mi to nie przeszkadza. Gdybym się zdecydowała na większy rozmiar, pewnie też byłby dłuższy, ale wybrałam 6/8 co za tym idzie, jest ciut krótszy i opięty. Po bokach mamy rozcięcia, dzięki którym sweter zyskuje dodatkowe punkty. Nawet mojej mamie przypadł do gustu i chętnie zamówię jej taki, jednak nieco większy. Jest to mój drugi sweterek z FemmeLuxe, pierwszy to biała sukienka z golfem, która spokojnie do spodni nosiłam zimą jak dłuższy sweter. Póki co lubię go ubierać do jeansów kiedy gdzieś się spieszę , albo gdy jest chłodniej i potrzebuję się dogrzać. 





Zestaw Maria – kolor NAVY, to mój drugi wybór, tak samo udany. Jeden taki zestaw już mam, więcej znajdziecie klikając w link: https://www.gugusiowo.com.pl/2020/06/femmeluxe-moda-dla-kazdej-kobiety.html Co mogę o nim powiedzieć? Jest oczywiście wygodny, miły w dotyku i  przewiewny, co wiosną i latem będzie miało swoje korzyści. Bluzę spokojnie można łączyć z innymi ubraniami, czy to spodniami czy spódnicami. Bardziej przypomina sweterek niż bluzę dresową. Tylko ściągacze o tym przypominają.  Podobnie spodnie będą idealne na wiosenny wypad na spacer czy też rower z dzieciakami. Niewielkie kieszenie do których można schować kilka drobnych na lody nie wyróżniają się specjalnie w całości.  Dla mnie wygoda jest bardzo ważna, a ten zestaw spełnia wszystkie moje wymagania, dlatego z czystym sumieniem mogę Wam go polecić.  Zwłaszcza, że mamy do wyboru kilka kolorów. Uwielbiam spędzać w nim leniwe niedziele z kubkiem gorącej czekolady i książką w ręku. 





Ostatnia rzecz  z mojego zamówienia to uroczy zestaw spódnicy tuby i krótkiego sweterka. Obie rzeczy wykonane są z tej samej swetrowej dzianiny, z grubym splotem wyglądającym jak warkocz. Spódnica ma dodatkowo w pasie gumkę, jest rozciągliwa i bardzo wygodna. Zestaw jest idealny na tą pogodę, kiedy za oknem słońce świeci ale jeszcze nie jest idealnie ciepło. Sweterek przy dekolcie , rękawach i dole zakończony jest ściągaczem. Jest luźny i sięga do wysokości poniżej pępka, dzięki temu można ukryć nieco niedoskonałości. Spódnica natomiast ma idealna długość jak dla mnie, sięga za kolana, ładnie opina pośladki i czuję się w niej dobrze, a to jest ważne. Sam zestaw przypadł mi do gust od początku, ze względu na wzór dzianiny. Kiedyś dawno, będąc nastolatką miałam taki komplet, robiony na drutach przez sąsiadkę. Był to mój ulubiony zestaw, co prawda różnią się bardzo. Ten jest jasny i stonowany, tamten był kolorowy i bardziej pstrokaty. Ale liczą się wspomnienia, a te skusiły mnie na zestaw Bess. Jego jakość  jest naprawdę dobra, mam nadzieję, że po dłuższym noszeniu nie zmienię zdania. https://femmeluxe.co.uk/stone-cable-knit-midi-skirt-co-ord-bess

Więcej znajdziecie klikając w poszczególne zdjęcia, lub poniższe działy : Knitted LoungewearRibbed Loungewear, Ladies Loungewear Knitted Co-OrdPink Joggers , Black Bodysuit.

 

"I have become fond of FemmeLuxe for a long time. On their website you can find a large selection of clothes for all occasions. I must admit that I haven't had a problem with what to choose for a long time, because I liked a lot of things. From spring tracksuits to sets and sexy bodysuits. The choice is really big and I encourage you to at least look at the individual departments. Let's start with sports sets, which you can find under the slogan: Knitted Loungewear Ribbed Loungewear Ladies Loungewear  or Knitted Co-Ord. For a spring out fit, we recommend pink joggers: Pink Joggers, or black bodysuits: Black Bodysuit. As I mentioned, I had a challenge to choose something perfect for spring, and because I love comfort and when I'm warm I decided to go for a loose sweater, a sweater and skirt set and a Maria tracksuit, which I already have, but maroon. It is an extremely successful set and I liked the whole order, and I will definitely wear the selected clothes often.

As for the individual elements of the package, I will start with a beige sweater with thick stripes. On the model it is evidently longer, in my case it reaches the middle of my buttocks, but it does not bother me at all. If I had opted for a larger size, it would probably have been longer as well, but I chose 6/8, therefore, it is a bit shorter and tighter. There are slits on the sides, thanks to which the sweater gains additional points. Even my mother liked it and I will gladly order her one, but a bit larger. This is my second sweater from FemmeLuxe, the first is a white turtleneck dress, which I easily wore with my pants in winter like a longer sweater. For now, I like to wear it with jeans when I'm in a hurry, or when it's colder and I need to warm up.

Maria set - NAVY color is my second choice, just as successful. I already have one such set, you can find more by clicking on the link: https://www.gugusiowo.com.pl/2020/06/femmeluxe-moda-dla-kazdej-kobiety.html What can I say about it? Of course, it is comfortable, pleasant to the touch and airy, which will have its benefits in spring and summer. The sweatshirt can be easily combined with other clothes, be it trousers or skirts. It looks more like a sweater than a sweatshirt. Only the pullers remind you of that. Similarly, pants will be perfect for a spring walk or a bicycle with kids. Small pockets where you can hide a few small ones for ice cream do not stand out in full. For me, convenience is very important, and this set meets all my requirements, so I can recommend it to you with a clear conscience. Especially since we have several colors to choose from. I love spending lazy Sundays there with a cup of hot chocolate and a book in my hand.

The last thing on my order is a cute set of tube skirt and short sweater. Both are made of the same sweater knit, with a thick weave that looks like a braid. The skirt has an elastic band at the waist, it is stretchy and very comfortable. The set is perfect for weather when the sun is shining outside the window but it is not perfectly warm yet. The sweater at the neckline, sleeves and bottom is finished with a welt. It is loose and reaches the height below the navel, so you can hide some imperfections. The skirt, on the other hand, is the perfect length for me, it reaches below the knees, fits nicely around the buttocks and I feel good in it, and this is important. I liked the set itself from the beginning, due to the knitted pattern. Once upon a time, when I was a teenager, I had such a set, knitted by my neighbor. It was my favorite set, admittedly they are very different. This one is bright and subdued, the other one was colorful and more motley. But memories count, and these tempted me with the Bess set. Its quality is really good, I hope I won't change my mind after wearing it for a long time. " 

"Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" Katarzyna Gacek - recenzja.

"Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" Katarzyna Gacek - recenzja.

Napisanie tej recenzji zajęło mi niemal tyle samo czasu, co oczekiwanie na samą książkę. Dość długo kazała na siebie czekać, ale było warto. Powtarzam to często, ale uwielbiam kryminały. Lubię kiedy akcja jest wartka i nie ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Tutaj mamy ciekawe pokierowanie tematem, tak aby trzymało w napięciu niemal do końca.
Parę słów o autorce, które od razu sprawiły, że chciałam książkę czytać i po prostu czułam, że będzie dobra.
Katarzyna Gacek - pisarka i autorka scenariuszy, z wykształcenia psycholog. Wraz z Agnieszką Szczepańską napisała powieści kryminalne: Zabójczy spadek uczuć, Zielony trabant, Dogrywka oraz Mag  i diabeł, Wisielec i księżyc, Moc i cesarzowa. Autorka scenariuszy między innymi do seriali Anna Maria Wesołowska, Przeznaczenie oraz Unia serc. Współautorka scenariusza filmu Za niebieskimi drzwiami. Z Markiem Kamińskim napisała przygodową książkę dla dzieci Marek i czaszka jaguara. Autorka bestsellerowego kryminału W jak morderstwo oraz cyklu powieści dla dzieci Supercepcja. Mieszka pod Warszawą, ma troje dzieci, trzy koty i dwa psy.

 "Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" jest niejako kontynuacją książki "W jak morderstwo". 

Magda, bohaterka W jak morderstwo, właśnie rozstała się z mężem i próbuje się odnaleźć w tej nowej, trudnej sytuacji. Pewnego dnia na jej oczach ginie kobieta, potrącona przez rozpędzony samochód. Kierowca ucieka z miejsca wypadku. Tego samego dnia w miasteczku zostaje porwane dziecko. Czy te dwie historie coś łączy? Magda rozpoczyna prywatne śledztwo, podczas którego nie tylko będzie musiała poradzić z bezwzględnymi bandytami, ale i z policją, dla której amatorskie działania Magdy to poważny kłopot organizacyjny oraz wizerunkowy. Czy porywaczom chodzi tylko o pieniądze? Czy Magdzie uda się ocalić życie dziecka? Oraz czy u boku Magdy pojawi się jakiś nowy mężczyzna? Tego wszystkiego dowiemy się w kolejnym tomie kryminalnych przygód sympatycznej i wścibskiej pani weterynarz.

Tak na prawdę opis książki zawiera wszystko to co powinniśmy wiedzieć zanim zasiądziemy do czytania. Autorka ma bardzo lekkie pióro, potrafi budować napięcie i dozować je nam aby w trakcie czytania nic nie było do końca pewne. Jedno jest pewne, jak już zaczniemy czytać będzie kłopot żeby się oderwać chociażby na chwilę. Lektura jest wciągająca, a perypetie pani weterynarz są zarówno zabawne, jak i niebezpieczne, a do tego bardzo wciągające. Nie znajdziemy tu zbędnych opisów postaci czy miejsc, które zaburzą nam proces czytania. Możemy być jednak pewni, że czeka nas przygoda pełna emocji i akcji. 

Jak dla mnie "Zemsta ze skutkiem śmiertelnym" spokojnie mogłaby zamienić się w film lub serial, który chętnie bym obejrzała. Na chwilę obecną mogę śmiało polecić ją do przeczytania. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Oficynka.

 

"Leć, Motylku!" Dominika Smoleń - recenzja.

"Leć, Motylku!" Dominika Smoleń - recenzja.

Dominika Smoleń napisała już sporą ilość książek, których nie wiem jaki trafem nie miałam przyjemności czytać. Do teraz. "Leć, Motylku!" jest pierwszą, ale na pewno nie ostatnią. Jeśli pozostałe pozycje są tak samo wciągające to chętnie do nich zaglądnę. "Leć, Motylku!" opowiada nam o nierównej walce z chorobą - anoreksją. Ale zanim przejdę do setna, zerknijcie na opis z okładki.  

Ludzie mówią, że anoreksję da się wyleczyć, ale Viktoria nie jest tego taka pewna. Chociaż od momentu zachorowania minęło już kilka lat, a psychiatra uważa, że Viki uwolniła się od tej przypadłości, to jednak głos w głowie dziewczyny dalej namawia ją do tego, by trochę schudła.
Kiedy Viktoria postanawia rozpocząć studia na lokalnej uczelni, zaczyna być coraz gorzej, a ona nie ma już sił, by opierać się chorobie, która powoli wraca do niej ze zdwojoną siłą.
Na horyzoncie pojawia się jednak ktoś, kto za wszelką cenę będzie chciał pomóc dziewczynie wygrać to kolejne starcie. Pozostaje tylko pytanie, czy uda się to zrobić na czas?
„Leć, Motylku!” to historia o tym, że czasem najtrudniej jest walczyć z samym sobą.
Historia zaczyna się niepozornie, od urywku rozmowy na forum o odchudzaniu i  głodówce,  po czym autorka dość szybko przechodzi setna. Dzięki temu już od pierwszych stron wiemy, że bohaterka od 16 r.ż. boryka się z anoreksją. Przeskok o kilka lat przenosi nas na koniec tej trudnej walki. Viktoria wybiera się na studia, a jej terapeutka daje zielone światło twierdząc, że wyzdrowiała. Tak naprawdę Viki ciągle musi walczyć z głosem w jej głowie, który ciągle chce schudnąć. Do tego każdy najdrobniejszy problem może sprawić nawrót choroby. 
- Szkoda, że nie mogłam być dziewczyną, którą zawsze chciałam być - mruknęłam.
Na szczęście zwykłe nieporozumienie sprawia, że na jej drodze trafia się ktoś, kto chce jej pomóc. Jak się skończy cała historia, z jakimi problemami  boryka się nasza bohaterka musicie sami przeczytać, żeby się dowiedzieć. Ja nie ułatwię Wam tego już bardziej.
 - Czasem mam wrażenie, że to nie był przypadek, tylko przeznaczenie. Los chyba celowo nas połączył, żebyśmy się mogli spotkać.
 Autorka problem anoreksji pięknie ubrała w słowa pozwalając nam choć w części go zrozumieć. Niestety jest to nierówna walka, prowadząca do różnych skutków.  Czasem nawet śmiertelnych. Autorka pokazała nam, jak jej choroba wpłynęła na cała rodzinę oraz na nią samą.
 W pewien sposób chorowałam - na anoreksję. Bo chociaż lekarz twierdził, że jestem zdrowa, miałam wrażenie, że część mnie zawsze będzie przejmowała się kaloriami i wagą.
Dominika Smoleń ma lekkie pióro, dzięki czemu czyta się przyjemnie. Przyznam, że przeczytałam ją w dwa dni z przerwami na sen i sprawy domowe😉. Co tu dużo pisać, lubię takie historie z przesłaniem i miłością w tle, które potrafią sprawić, że myślimy o czymś więcej niż własnym życiu.

Książka podobała mi i chętnie ją polecę dalej. Za egzemplarz dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu LUCKY. 

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja.

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja.

Rok 2020 przyniósł mi wiele nowości, zwłaszcza w kwestii książek. Dawno już tak wiele nie przeczytałam i bardzo mi to odpowiada. Mam nadzieję, że w tym roku będzie tak samo, jak nie lepiej. Jestem w szoku jakie to może być oczyszczające i wyciszające. Książka to świat, do którego przenosimy się czytając. Niezależnie od tematyki książek, każda wnosi coś nowego w naszym życiu. Nie zawsze są to pozytywne wrażenia, czasem pozycja może nas tak zaskoczyć, że nie wiemy co o niej mamy napisać. Taka sytuacja zdarzyła mi się już kilkukrotnie. Nigdy jednak nie rezygnowałam, wręcz przeciwnie walczyłam z sobą żeby dokończyć czytanie i choć kilka słów o niej powiedzieć. 


Zanim przejdę do moich wrażeń mam dla was kilka słów o autorze oraz opis z okładki, który nie powiem zachęca do czytania.

Konrad Reznowicz - dziennikarz, muzyk i pełnoetatowy kabotyn. Pisze pod pseudonimem, bo przyzwyczaił się już do swojego rozdwojenia jaźni. Entuzjasta życia, nie lubi się na kimś wzorować, ale niepytany przyznaje się czasem do inspiracji Jamesem Deanem. Często kpi ze swojego chropowatego barytonu, choć tak naprawdę jest z niego dumny najbardziej ze wszystkiego, co posiada. Prowokator, deprawator i kobieciarz. Idealna personifikacja Hemingwayowskiej tezy, że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Opis  z okładki:

Konrad jest młodym i pewnym siebie mężczyzną. Unika wszelkich zobowiązań, a seksualne podboje są jego ulubioną metodą ucieczki od otaczającej rzeczywistości. W istocie jest samotnikiem, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie wobec niego mają inni. Prowadzi go to do nieustających rozczarowań i wpędza w problemy psychiczne. Podczas jednej z imprez poznaje piękną Natalię, dzięki której odnajduje w swoim życiu równowagę, ale szczęście Konrada nie trwa długo. Toksyczna relacja prowadzi go do katastrofy, której żadne z nich nie jest w stanie powstrzymać.


Zanim zabrałam się za recenzję zaczęłam się zastanawiać jak ją ugryźć. Książka jest mocna, zarówno pod kątem słownictwa , jak i odczuć po przeczytaniu. Autor na moje dylematy odpisał mi po prostu genialnie: "@gugusiowo wprost i między oczy. Tak, jak książka. Bez pudrowania."

No to proszę bardzo bez pudrowania, szczerze i bez chwili zwątpienia mogę śmiało powiedzieć, że książka omijając wulgarność jest na prawdę dobra. Nie powiem żeby była łatwa w czytaniu, wręcz przeciwnie, był moment, że już miałam z niej zrezygnować.  Postanowiłam jednak dać jej szansę i bardzo się z tego cieszę. Ostatecznie ciekawie się rozkręciła i dała do myślenia na wielu płaszczyznach. Niestety jest też minus. Wątki, które można byłoby rozwinąć totalnie zostały ominięte, na rzecz seksualności głównego bohatera. Pierwsze skojarzenia z tą pozycją to: wulgarna, nieapetyczna, typowo męska. Momentami miałam wrażenie jakby kobiety zostały potraktowane protekcjonalnie i przedmiotowo. Pierwsze wrażenie jeszcze w trakcie czytania są w jej przypadku trudne do jasnego określenia. Dopiero z każdą stroną poznajemy Konrada, jego sytuacją i to czym się ona kończy. 

Konrad z każdym nowym podbojem seksualnym staje się bardziej wyrachowany i wulgarny. Seks wszędzie nie zważając na nic, do tego z niemal każdą kobietą jaką pozna, robi z niego po prostu kobieciarza i seksoholika. Ewidentnie boryka się z problemami, które powinien rozwiązać z pomocą specjalisty. Związek z Natalią wydaje się być oparty na zbyt płytkiej relacji, która jak się okazuje jednak była dla niego ważna i jej śmierć doprowadza go do coraz gorszego stanu psychicznego. Zaryzykowanie własną, dobrze zapowiadającą się karierą dla kilku chwil wytchnienia, jak dla mnie jest niepoważne. No ale wiadomo to tylko fikcja literacka i każdy z nas mógłby napisać całkiem inne zakończenie. Konrad od początku boryka się z problemami, które kumulują się po śmierci Natalii. Zakończenie jest zaskakujące, wręcz katastrofalne, ale bardzo prawdziwe. Nieumiejętność poradzenia sobie ze stratą może doprowadzić do problemów psychicznych, bez względu na to, jak bardzo nam się wydaje, że jesteśmy silni.  Więcej wam nie będę zdradzać. Jeśli macie w planach przeczytać "Pójdziesz ze mną?", to oczywiście Wam polecam.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Oficynka oraz autorowi -Konrad Reznowicz

Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger