Zamek Chojnik - czyli jak zmęczyć dzieci i siebie w wolny dzień.

Niedziela, piękny słoneczny dzień dzwoni telefon i słyszę:
Pakuj dzieci, zabieram je na wycieczkę. Też jedziecie? To się zbierajcie niedługo będziemy.
Dzień wcześniej zabraliśmy na nockę syna naszych znajomych, ulubionego kolegę moich chłopaków, a w niedzielę mieli go odebrać jego rodzice. W trakcie poranka nastąpiła zmiana planów. Wycieczka na zamek, pomyślałam czemu nie, trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Z wielu powodów nie wyjeżdżaliśmy na takie wycieczki, nie będę się specjalnie rozpisywać, ale wyjazd na cały dzień nie wchodził w grę przez długi czas. Ale i to się zmieniło, dlatego jak tylko udało nam się zebrać pojechaliśmy przed siebie w kierunku Jeleniej Góry.

Nie zakładałam, że dzieci będą uszczęśliwione, zresztą całą drogę, a uwierzcie mi nie była długa, słyszałam:
Długo jeszcze, a dlaczego tak daleko? Mamo następnym razem gdzieś bliżej bo to nuda.
Będąc na miejscu zaparkowaliśmy najbliżej wejścia na szlak jak się dało, poczekaliśmy aż się wszyscy zbierzemy i nakarmimy, bo znajomi byli z ich maleńką miesięczną córeczką, a następnie ruszyliśmy przed siebie. Dzieci zaopatrzone w kije do podpierania a dorośli w plecaki wypełnione prowiantem i wodą.


Czerwony szlak, bo ten wybraliśmy, nie był trudny. Prowadził przez las, ścieżka z kostki brukowej. Po drodze skały, widoki, bale drzew poukładane aby móc usiąść i odpocząć. Jestem niesamowicie dumna z moich dzieci ponieważ dały radę wejść na samą górę, następnie zwiedzili ruiny zamku aby później z grymaszeniem schodzić na dół, starszy na baranach u taty a młodszy u mamy.







Na zamku było wiele ciekawych rzeczy, od eksponatów armat, po tablice dla Jana Pawła II.






Widoki były cudowne, choć ciężko mi było wejść na wierzę widokową to bardzo mi się podobało.




Przechodziliśmy przez takie niskie wejście, jak na zdjęciu poniżej. Nie obeszło się bez żartów.





Liczę jedynie, że następna taka wycieczka będzie już bez narzekania.
Tato: Synek a gdzie byś chciał pojechać, jaki zamek zobaczyć?                                      Starszy syn: Tato no nie wiem, takie zamki dmuchane.
Także wiecie, teraz nas czeka wycieczka na zamki dmuchane.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję bardzo za każdy nawet najmniejszy komentarz, jest on dla mnie ważny.

Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger