Warsztaty Johnson`s sprawdzone-udowodnione, czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci.

Warsztaty Johnson`s sprawdzone-udowodnione, czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci.

Początek października był dla mnie bardzo pożyteczny i dobrze się zaczął. Zarówno w sprawach prywatnych, jak i firmowych miałam możliwość rozpocząć nowe projekty, które zapowiadają się całkiem fajnie. Jednym z takich projektów, dzięki któremu miałam możliwość pobytu we Wrocławiu i spędzenia cudownego dnia, była moja obecność na warsztatach organizowanych przez Johnson`s pt. Sprawdzone – udowodnione, czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci. Zaproszenie na to spotkanie bardzo mi się spodobało, miałam dobrą okazję do relaksu poza domem oraz obalenia kilku mitów. Miło było poznać nowe osoby, ale również spotkać się z tymi które już znam. Dodatkowo miejsce warsztatów sprzyjało miłej atmosferze, a sama organizacja była na wysokim poziomie.



Warsztaty rozpoczęła pani Agnieszka Machnio – wieloletnia ekspertka marki Johnson`s, autorka poradników i szkoleń dla położnych oraz rodziców z dziedziny pielęgnacji niemowląt. Część czysto teoretyczną poprowadziła Katarzyna Bosacka, dziennikarka, współautorka książek poradnikowych „Cena urody” i „Jestem mamą”.  Część bardziej praktyczną poprowadziła dr inż. Magdalena Sikora, pracownik naukowy Politechniki Łódzkiej, ekspert w zakresie surowców i półproduktów kosmetycznych. Popularyzuje wiedzę na temat bezpieczeństwa kosmetyków i ich działania. Każda z Pań miała wiele do powiedzenia w kwestii kosmetyków dla dzieci, ale zwłaszcza w obaleniu mitów z nimi związanymi.


Nie od dziś wiadomo, że po urodzeniu dziecka często zanim zapytamy o radę nasze mamy szukamy odpowiedzi w Internecie, czasem u przyjaciółek a coraz rzadziej u lekarzy i położnych. Niestety nie zawsze jest to dobre, przez szum informacyjny oraz nadmiar informacji, w dodatku różnych i odbiegających od siebie, gubimy się i przez to mamy kłopot z odróżnieniem prawdy od głupoty. Do tego dochodzą trendy kosmetyczne, którym my ciekawe świata i odważne kobiety milenijne próbujemy sprostać. Jedni wpierają, że ekonaturalne kosmetyki są najlepsze, inni że emolienty z apteki, a jeszcze inni że po co chemia lepiej sama woda. Warto jest zapamiętać, że nasze dzieci mają od nas do 30% cieńszą warstwę rogową naskórka o większej przepuszczalności, przez co potrzebują większej ochrony. Jednak dla tego bezpieczeństwa wystarczą 3 kosmetyki, które będą:
  1. Oczyszczały. 
  2. Pielęgnowały.   
  3. Chroniły skórę przed promieniami słonecznymi.
Katarzyna Bosacka powiedziała coś bardzo istotnego, z czym zgadzam się w 100% , otóż nasze dziecko nie jest obiektem eksperymentów, dlatego nie powinniśmy „próbować” co dla nich jest dobre, tylko zaufać ekspertom i markom, dla których dobro naszych dzieci jest równie ważne.
Temat wykładu był bardzo chwytliwy „Jak mądrze kupować i nie zwariować, czyli cała prawda na temat kosmetyków”.  Niestety w tym pędzie życia zapominamy, że to czego staramy się unikać w kosmetykach znajduje się w jedzeniu. Ilość dostarczanych nam informacji jest zbyt duża by właściwie podjąć decyzję. Prawda jest taka, że im więcej wiemy, tym mniej mamy wartościowych informacji w głowie. Sama po sobie widzę, że wiele informacji zwalałam na firmę i dany kosmetyk nie biorąc w ogóle pod uwagę faktu, że potencjalna alergia czy wysypka może być skutkiem całkiem innych rzeczy, takich jak chociażby zanieczyszczenie kosmetyku. Młoda mama jest łatwym celem dla firm i innych osób lubiących pouczać. 



W trakcie swojego wykładu Pani Katarzyna zadawała wiele istotnych pytań do dr inż. Magdaleny Sikory, która później przeprowadziła z nami ciekawe warsztaty pt. „Konserwanty bezpieczniejsze niż bakterie? Fakty i mity o składach produktów”, umożliwiając nam stworzenie dwóch kosmetyków dla dzieci: płynu 3 w 1 oraz oliwki. Kosmetyk dla dziecka powinien być bezpieczny i funkcjonalny, jest to niezaprzeczalna prawda.






Zakażenia kosmetyków, o których już wspomniałam mogą mieć swoje potencjalne źródła w użytej do produkcji wodzie, surowcach, opakowaniu czy też ze strony samego użytkownika. Wystarczy, że bakterie z dłoni pozostaną w słoiczku z kremem i już będą oddziaływały na kosmetyk, który później będzie negatywnie oddziaływał na użytkownika powodując wspomnianą alergię/wysypkę.

Zakażony produkt kosmetyczny = produkt niebezpieczny.




To konserwanty, których tak bardzo wszyscy chcą unikać chronią nas przed potencjalnym zakażeniem. Sami zobaczcie, na zdjęciu poniżej mamy krem bez konserwantów, na którym pojawiła się pleśń. Konserwanty dodawane do kosmetyku zapobiegają psuciu przez mikroorganizmy oraz zapewniają jakość i bezpieczeństwo produktu.



Nie powinniśmy się tak bać konserwantów zważywszy, że rośliny i owoce w sposób naturalny zawierają środki konserwujące identyczne z używanymi w kosmetykach myjących i produktach do pielęgnacji. Konserwanty są istotne w produktach zawierających w swoim składzie wodę, która jest głównym środowiskiem rozwoju drobnoustrojów.




Powinniśmy jednak brać pod uwagę ilość konserwantów w kosmetyku, jego zbyt mała ilość nie chroni odpowiednio kosmetyku przed rozwojem szkodliwych bakterii czy grzybów, zbyt duża ilość może powodować podrażnienie skóry, natomiast odpowiednia ilość substancji konserwujących chroni nas, zapewniając bezpieczeństwo i czystość mikrobiologiczną kosmetyku oraz nie zmienia łagodności samego produktu.

SLS i SLES dla wielu z nas stanowi rzecz okropną, której nie powinno się używać bo szkodzi itp. Nie raz kierując się opiniami innych osób szukałam szamponu do włosów bez SLS i SLES, okazuje się, że całkiem niepotrzebnie.
SLS i SLES to anionowe środki powierzchniowo czynne o właściwościach myjących i pianotwórczych. Są całkowicie bezpiecznie i zaakceptowane do stosowania w produktach myjących. SLS może mieć działanie drażniące, ale tylko wtedy, gdy jest stosowany jako pojedyncza substancja w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą. W kosmetykach nigdy nie stosuje się takich układów. Dlatego nie bójmy się używać np. szamponów lub płynów z SLS lub SLES.

Emolienty, tylko z apteki? Stanowczo nie, bowiem emolient to zarówno pojedynczy składnik, jak i gotowy kosmetyk, którego zadaniem jest natłuszczanie, zmiękczanie i pośrednio nawilżanie skóry. Do emolientów należą między innymi zwykłe oliwki, mleczka czy kremy, które w swoim składzie zawierają składniki natłuszczające skórę, chociażby olej parafinowy.


To są trzy najważniejsze rzeczy, które wyniosłam z tych warsztatów, a było ich o wiele więcej. Całe spotkanie uwieńczone zostało wykładem pani Agnieszki Machnio „Historia jednego produktu – tradycja czy innowacja”.

Firma Johnson`s prowadzi badania naukowe od 125 lat i posiada dzięki temu unikalną wiedzę na temat skóry dzieci. Dodatkowo firma pomogła w opracowaniu ponad 90% ze wszystkich publikacji i recenzowanej literatury naukowej na temat skóry dzieci w ostatnich 5 latach. (Dane z badań własnych Johnson`s 2017)
Wiedza i doświadczenie, współpraca  z profesjonalistami, odkrycia naukowe oraz opinie rodziców to priorytety dla Johnson`s aby ich produkty spełniały wszystkie wymagania w celu zaspokojenia potrzeb rozwijającej się skóry dziecka.

Wszystkie kosmetyki przechodzą przez rygorystyczny proces kontroli w 5 najważniejszych krokach:
  1. Bezpieczne surowce.
  2. Ocena bezpieczeństwa składników.
  3. Testy kliniczne.
  4. Testowanie w praktyce.
  5. Ciągły monitoring.
Warto również wspomnieć o unikalnej formule No More Tears, która minimalizuje reakcję środków powierzchniowo czynnych z naskórkiem, zapewniając lepszą ochronę dla rozwijającej się bariery ochronnej skóry dziecka, dzięki temu produkt jest tak łagodny dla skóry i oczu jak czysta woda. Jak to się dzieje? Otóż w produktach myjących zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci środki powierzchniowo czynne w połączeniu z wodą tworzą kuliste formy zwane micelami. Wielkość i rodzaj miceli ma wpływ na łagodność produktu.



Nie wiem jak u was, ale dla nas ważny był rytuał na dobranoc, po spotkaniu stwierdziłam, że był on zgodny z tym co zaleca firma Johnson`s. Wiadomo, że z czasem rytuał nam się zmieniał, ale dopóki dzieci były małe kąpiel wiązała się ze szczególną bliskością i jej tworzeniem. Delikatność płynów używanych do kąpieli, później masaż i przytulenie czy nakarmienie malucha sprawiało, że ta bliskość była większa i bardziej wartościowa. Polecam każdemu by od pierwszych dni życia swojego dziecka zadbał o ten rytuał i bliskość nim wywołaną.

Na koniec miałam przyjemność zrobienia zdjęcia wspólnie z Katarzyną Bosacką.




 Jak to jest u Was? Jakich kosmetyków używacie?


*wpis powstał przy współpracy z marką JOHNSON`S 
Probiotyki - dodatkowa ochrona w antybiotykoterapii.

Probiotyki - dodatkowa ochrona w antybiotykoterapii.

Przed nami ogromnymi krokami zbliża się jesień. Zaczynają się katary, kaszle i inne objawy przeziębień. Nie każdemu jest dane przejść to łagodnie, mam nadzieję, że nam się to uda. 


W ubiegłym roku jednak nie było tak łatwo i antybiotyki musiały być wdrożone. Moi chłopcy w perspektywie czasu i tak nie wiele ich wzięli, maksymalnie raz do roku. Jednak nawet tak mała ilość antybiotyku potrafi w tak małym ciele zasiać bałagan. 



Efektem brania antybiotyków może być po prostu osłabienie organizmu czy zwykłe biegunki. Wszystko przez to, że antybiotyki niezwykle mocno atakują mikroflorę jelitową u dzieci, jak również u dorosłych. Dlatego tak ważne jest branie probiotyków, które odgrywają istotną rolę w trakcie antybiotykoterapii.

Mikroflora jelit to nic innego jak dobre bakterie, które przy osłabieniu przez chociażby antybiotyki bardzo się osłabiają w ochronie jelit. Mikroflora zapewnia prawidłową pracę jelit, pełniąc nie tylko rolę ochronną ale także immunologiczną czy odżywczą, pomagając dostarczać organizmowi potrzebnych witamin. Zaburzenie mikroflory jelit osłabia organizm, który trudniej się broni przed chorobą. Dlatego nasza mikroflora potrzebuje pomocy w postaci probiotyków.

Czym są probiotyki? Najprościej mówiąc są dobrymi bakteriami, które podane w trakcie antybiotykoterapii wzmacniają mikroflorę jelit i uzupełniają ją.
Według definicji FAO/WHO probiotyki to „żywe drobnoustroje, które podane w odpowiedniej ilości wywierają korzystny wpływ na zdrowie gospodarza”[1].
Ja się nigdy dwa razy nie zastanawiałam zawsze kiedy, któryś z chłopców dostał antybiotyk sięgałam po probiotyki dla dzieci, a jeszcze chętniej po probiotyki + prebiotyki. Sposób ich podania można dopasować do wieku dziecka, dla mnie jednak zawsze najwygodniejsze były probiotyki w kropelkach. Podawane raz dziennie dbają o wnętrze dzieci. Jak dbają? Uzupełniając wyjałowioną florę bakteryjną jelit.


Jedyny moment zawahania miałam w chwili wyboru probiotyków, jednak od dawna mam swój typ.
Ja już wiem, że probiotyki dla dzieci odgrywają istotną rolę w trakcie antybiotykoterapii, mam nadzieję, że i wy je wtedy stosujecie.

[1] FAO/WHO (2001) Health and Nutritional Properties of Probiotics in Food including Powder Milk with Live Lactic Acid Bacteria. Report of a Joint FAO/WHO Expert Consultation on Evaluation of Health and Nutritional Properties of Probiotics in Food Including Powder Milk with Live Lactic Acid Bacteria.
Źródło: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Probiotyk
Karmienie dziecka walka czy przyjemność ?

Karmienie dziecka walka czy przyjemność ?

Dla wielu z nas rodziców, karmienie staje się czasem zmorą codzienności. 


U nas długi czas sama myśl o karmieniu moich chłopaków sprawiała, że miałam skręt w brzuchu i ogromny stres jednoczenie. Starszego karmiłam dwa lata piersią, w okolicach 6 miesiąca zaczęłam mu rozszerzać dietę, jadł przyzwoicie. Problemy zaczęły się jak poszedł do przedszkola, nagle przestało mu smakować wiele rzeczy. Miał kilka swoich ulubionych produktów, które do dziś są jego ulubionymi. Jest jednak coraz lepiej, poznaje nowe smaki, których wcześniej nie wziął by nawet do ust. Tymczasem papryka, seler naciowy i awokado to jego ulubione ostatnio smaki. Staram się także przemycać niektóre smaki w naszym smoothie.


Z młodszym poszło łatwiej, po 6 miesiącu zaczął dostawać nowe dla niego posiłki i dość szybko, w porównaniu do starszaka, stwierdził, że zamiast piersi mamy i mleka woli obiadki, deserki i inne pyszności. Także droga mleczna skończyła się u nas po 12 miesiącu. Na zdjęciu poniżej młody miał 7 miesięcy i już wtedy garnął się do samodzielnego jedzenia. 


W przedszkolu jeden jadał zaledwie "płaskie kotlety", drugi zaś wszystko co podadzą w ilościach oczywiście jakie sam sobie wybrał. W domu jedli nieco więcej. 
Przebojów z karmieniem miałam wiele, nie będę się rozpisywać bo to osobny temat. Ja natomiast mam dla Was niespodziankę. Konkurs, w którym aż  2 osoby wygrywają, bardzo fajne zestawy od Canpol Babies - Bunny & Company.
W skład zestawu wchodzi: 
  • smoczek,
  • kubek niekapek,
  • śliniaczek,
  • miseczka,
  • łyżeczki.
Zestaw idealny do karmienia, dlatego jestem bardzo ciekawa, jak to ułożyło bądź układa się u was. Czy wasze karmienie to zmora czy może czysta przyjemność? Poniżej regulamin, który bardzo Was proszę przeczytajcie. No i pamiętajcie, biorąc udział w konkursie i komentując na blogu zgadzacie się z polityką prywatności, którą macie TU.



REGULAMIN:

Konkurs trwa od 19.09.2018 r. do 30.09.2018 r. do godz. 23:59

Konkurs zorganizowany został na blogu, z możliwością wzięcia udziału dla osób z Facebooka i Instagrama.

1. Będzie mi miło jak polubisz mój i sponsora profil na Facebooku oraz Instagram:
Organizator: Gugusiowo i INSTAGRAM 
Fundator nagród: Canpol babies i INSTAGRAM 

2.Równie miło jak polubisz i  udostępnisz publicznie plakat konkursowy. Możesz też zaprosić znajomych. Im nas więcej tym lepiej.


3. Pod zdjęciem konkursowym na Facebook, w wiadomości prywatnej lub w e-mailu GUGUSIOWAKRAINA@GMAIL.COM wyślij mi odpowiedź na zadane wyżej pytanie "karmienie dziecka walka czy przyjemność?"




Zaskocz nas swoim pomysłem. 

4. Przesyłając zgłoszenie Uczestnik potwierdza, że jest jego autorem i wyraża zgodę na przetwarzanie go do celów konkursu.

5. Wyniki będą opublikowane jako aktualizacja tego wpisu w ciągu 5 dni od ostatniego dnia konkursu. Decyzję podejmę wraz z mężem i synkiem. Dwa zgłoszenia, które najbardziej nas wzruszą, zaskoczą, spodobają się tak po prostu otrzymają nagrodę.

6. Na dane czekam do 3 dni od podania wyników, w przeciwnym wypadku wybieram nowego zwycięzcę.


7. Konkurs nie jest sponsorowany, administrowany ani organizowany przez serwis Facebook. Dołączając do Konkursu, Uczestnik przekazuje dane osobowe Organizatorowi, a nie serwisowi Facebook. Serwis Facebook nie ponosi odpowiedzialności za konkurs. Wszelkie pytania, komentarze oraz skargi i reklamacje związane z Konkursem powinny być kierowane do Organizatora, a nie do serwisu Facebook.


8. Wysyłka nagród jest wyłącznie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.


9. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się z polityką prywatności dostępną TU.


10. Biorąc udział na INSTAGRAM bądź FACEBOOK, pamiętaj aby przy udostępnianiu zdjęcia bądź dodawaniu komentarza użyć #gugusiowekarmienie

11. Więcej informacji o bezpieczeństwie Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności TU.

WYNIKI:

Dwie nagrody trafiają do Pani Katarzyny oraz Izabeli
Dziękuję Wam za cudowne historię, mam nadzieję, że odczaruje u jednej z Was walkę i teraz będzie tylko przyjemność.

Miłej zabawy!!!
Malinowa chmurka na leśnym mchu - przepis

Malinowa chmurka na leśnym mchu - przepis

Zdarzają się takie dni, że do kuchni wchodzę jak za karę. Lubię gotować, ale te upały wcale do tego nie zachęcają. Na Waszą prośbę mam przepis na mój pomysł na sławną już malinową chmurkę. Pierwszą zrobiłam klasyczną, faktycznie jest pyszna i nie dziwi mnie jej sława. Tym razem chciałam zrobić Leśny Mech, ale chłopcy moi woleli Chmurkę - ta beza ich kusi. Lubię eksperymenty w kuchni, więc połączenie tych dwóch ciast to najlepszy pomysł na jaki ostatnio wpadłam, oczywiście mówię tu o kulinarnym pomyśle.

Przepis na Malinową chmurkę, a w moim przypadku na krem i bezę zainspirowałam się tym dostępnym TUTAJ, natomiast na "zielone" ciasto TUTAJ.  Przepis troszkę zmodyfikowałam na własne potrzeby, dlatego może się różnić od tych podlinkowanych Wam. 
Co nie podkusiło na takie szaleństwa? Po pierwsze malinowa chmurka jest niezwykle smacznym ciastem, słodkie i delikatne z chrupiącą bezą na wierzchu i lekko kwaskowymi malinami w środku. Dlaczego zamiast kruchego ciasta wybrałam zielone coś? Ano dlatego, że jest w nim szpinak, który polubiłam dopiero kilka lat temu. Dzięki niemu ten kolor, a do tego wilgotność ciasta jest faktycznie odpowiednia.


SKŁADNIKI:

Ciasto szpinakowe: 

450 g. mrożonego szpinaku
4 jajka
2 szklanki mąki krupczatki
1 i 1/3 szklanki oleju
1 pełna szklanka cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia

Galaretka z malinami i jagodami:

3 galaretki malinowe/przezroczyste o smaku malinowym, każda na 500 ml
1 litr wrzącej wody
szklanka malin
1/2 szklanki jagód - nie miałam świeżych, więc wykorzystałam ze słoika z tegorocznych przetworów.

Krem - moja wersja:

500 ml kremówki
500 g. mascarpone
1 galaretka malinowa
3 czubate łyżki cukru pudru

Beza:

Tu będę okropną gospodynią, bo kupiłam bezę i zrobiłam według przepisu na opakowaniu.
Ale jeśli macie ochotę to podaję wam przepis na bezę, z dostępnego TUTAJ.

WYKONANIE:

Ciasto szpinakowe:

1. Musimy rozmrozić szpinak i odcisnąć na sitku. Dodajemy do niego połowę oleju i blendujemy na jednolitą masę.

2. Jajka miksujemy z cukrem na jednolitą i puszystą masę, następnie dalej miksując dodajemy masę szpinakową i resztę oleju. Jak już wszystko się połączy dodajemy partiami mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. 

3. Ciasto przelewamy na blaszkę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia, ja dodatkowo posmarowałam ją delikatnie olejem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 50 minut w 180 oC. Ja korzystam z termoobiegu, więc temperaturę miałam 170 oC i piekłam właśnie 50 minut. 

4. Po upieczeniu ciasto wyjmujemy i musimy ostudzić. W oryginalnym przepisie jest zalecenie, żeby studzić całą noc. Ja tego nie zrobiłam i w sumie to nic się nie stało.

Galaretka z owocami:

Galaretki przygotowujemy według przepisu, ale dajemy mniej wody. Jak już się ostudzą dodajemy owoce i tężejącą galaretkę wykładamy na ciasto. Jeśli do takiej galaretki dodamy mrożone maliny, to szybciej zacznie się studzić i tężeć. 

Krem:

Krem przygotowujemy przed samym przełożeniem na ciasto i galaretkę.
Ubijamy kremówkę i serek mascarpone z cukrem pudrem na jednolitą i gęściejszą od śmietany masę. Jak za długo będziemy ubijać to nam się krem zważy, dlatego jak tylko  uzyskamy odpowiednią konsystencję przestajemy ubijać.
Ja do kremu dodałam galaretkę malinową dla uzyskania koloru i smaku. Wcześniej przygotowałam 1 galaretkę z 250 ml wrzącej wody i krem zaczęłam ubijać dopiero jak galaretka wystygła i nadała się do wymieszania z kremem. 
Tak przygotowany krem wykładamy na galaretkę z owocami i na wierzch dodajemy bezę, z kroku poniżej.

Beza:

Bezę przygotowałam według przepisu na opakowaniu, wcześniej na papierze do pieczenia odrysowałam blachę w której piekłam ciasto aby beza na wierzchu idealnie pasowała. Pyszna chrupiąca z wierzchu i lekko kremowa w środku idealnie dopełnia ciasto.
Niestety jak tylko zabieram się za bezę z białek to wychodzi mi... NIC. Dlatego wolę póki co kupić opakowanie i je po prostu zrobić. Jeśli wolicie swoją to wyżej macie przepis na malinową chmurkę i tam jest przepis na bezę.

No to tyle, ciasto smakuje lepiej na następny dzień, jak wszystkie smaki sobą przejdą. Dajcie znać czy zrobiliście i czy wam smakowało.


Ah! Śpij Kochanie!! - Niespodzianka

Ah! Śpij Kochanie!! - Niespodzianka

Sen jest niezwykle ważnym elementem w życiu każdego człowieka, zwłaszcza dla małych dzieci. Dziecko od narodzin poznaje tak wiele nowości, że sen jest dla niego istotny w rozwoju. 

Co dziecko robi w śnie?
  1. Rośnie, w nocy tuż po zaśnięciu wydziela się najwięcej sematotropiny - czyli hormonu wzrostu.
  2. Odpoczywa, dziecko nie wyspane jest nerwowe, marudne i płaczliwe.
  3. Wzmacnia się, odpowiednia ilość snu wzmacnia odporność dziecka.
  4. Zapamiętuje,  mózg po prostu zapamiętuje wszystko czego dziecko dowiedziało się danego dnia. 
  5. Trenuje mózg, w trakcie snu pobudzane są te części mózgu, które w ciągu dnia pozostają w "uśpieniu".
No i oczywiście "ładuje baterie" 

Warto się odpowiednio przygotować do snu, aby dziecko nie wybudzało się co chwilę i przesypiało tyle ile potrzebuje. 
Każdy z nas- rodziców, ma swoje rytuały, które sprawdziły się lub nie w usypianiu naszych pociech. Jedni muszą wozić dziecko autem aby usnęło, inni tylko przytulą. 
Moi chłopcy jak byli mali potrzebowali bliskości, piersi i kołysanki, czego oczywiście nigdy im nie brakowało. Teraz jak już są starsi wymagania mają całkiem inne. Samo zasypianie nie stanowi dla nich trudności, przykładają wieczorem głowę do poduszki i gotowe, śpią do rana. Czasem tylko budzą się na siku, piciu czy też po prostu przytulenie.
U nas dobrze się sprawdza wieczorny spacer, chłopcy się poruszają i nawdychają powietrza, dotlenią każdą komórkę ciała dzięki czemu chętnie się kładą spać.

Jak się można przygotować do wieczornego snu? 

Po pierwsze warto wywietrzyć pomieszczenie, w którym nasze dziecko będzie spać. Świeże powietrze ułatwia zasypianie. 

Po drugie można przyciemnić pokój aby dziecko miało pewność, że już jest pora snu. To się sprawdza zwłaszcza latem, kiedy długo jest jasno. 

Po trzecie kąpiel/toaleta wieczorna, piżamki i do łóżka pod ulubioną kołderkę/kocyk.

Po czwarte i tutaj zostawiam Wam pole manewru. Napiszcie mi proszę jak można uzupełnić rytuał zasypiania, ale tylko jednym krokiem. Będzie to przytulenie a może kołysanka? Chętnie się dowiem jak jest u Was.

Nagroda jest idealna do zasypiania, smoczek + gryzak + pluszowa pozytywka od Canpol Babies.


REGULAMIN:

Konkurs trwa od 28.07.2018 r. do 05.08.2018 r. do godz. 23:59
Konkurs zorganizowany został na blogu, z możliwością wzięcia udziału dla osób z Facebooka i Instagrama.

1. Będzie mi miło jak polubisz mój i sponsora profil na Facebooku oraz Instagram:
Organizator: Gugusiowo i INSTAGRAM 
Fundator nagród: Canpol babies i INSTAGRAM 

2.Równie miło jak polubisz i  udostępnisz publicznie plakat konkursowy. Możesz też zaprosić znajomych. Im nas więcej tym lepiej.


3. Pod zdjęciem konkursowym na Facebook, w wiadomości prywatnej lub w e-mailu GUGUSIOWAKRAINA@GMAIL.COM wyślij mi odpowiedź na zadane wyżej pytanie "4 krok w rytuale usypiania", które jednoczenie nawiązuje do tematu konkursu:


"Ah! Śpij Kochanie" 

Zaskocz nas swoim pomysłem. 

4. Przesyłając zgłoszenie Uczestnik potwierdza, że jest jego autorem i wyraża zgodę na przetwarzanie go do celów konkursu.

5. Wyniki konkursu będą opublikowane jako aktualizacja tego wpisu 10.08.2018 r. Decyzję podejmę wraz z mężem i synkiem. Zdjęcie, które najbardziej nas wzruszy, zaskoczy, spodoba otrzyma nagrodę.

6. Na dane czekam do 3 dni od podania wyników.


7. Konkurs nie jest sponsorowany, administrowany ani organizowany przez serwis Facebook. Dołączając do Konkursu, Uczestnik przekazuje dane osobowe Organizatorowi, a nie serwisowi Facebook. Serwis Facebook nie ponosi odpowiedzialności za konkurs. Wszelkie pytania, komentarze oraz skargi i reklamacje związane z Konkursem powinny być kierowane do Organizatora, a nie do serwisu Facebook.


8. Wysyłka nagród jest wyłącznie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.


9. Biorąc udział w konkursie zgadzasz się z polityką prywatności dostępną TU.


10. Biorąc udział na INSTAGRAM bądź FACEBOOK, pamiętaj aby przy udostępnianiu zdjęcia bądź dodawaniu komentarza użyć #gugusiowysen 

11. Więcej informacji o bezpieczeństwie Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności TU.


Miłej zabawy!!!
Odkryj sekret nawilżenia razem ze mną.

Odkryj sekret nawilżenia razem ze mną.

Woda stanowi ponad 60% do 65% ciężaru naszego ciała, dlatego warto pamiętać by stale ją uzupełniać. Jednym z największych zbiorników wodnych organizmu jest skóra. Zawarta w niej woda (6-8 litrów) odpowiada aż za 10% całkowitej masy ciała. Woda przechowywana jest głównie w skórze właściwej – stanowi ok. 70% jej objętości. Zawartość wody spada w płytszych warstwach skóry: odpowiada ona jedynie za 10-20% ciężaru warstwy rogowej naskórka (stratum corneum). Skóra magazynuje wodę, a jednocześnie umożliwia jej cyrkulację. Zawarte w głębokich warstwach skóry właściwej proteoglikany, takie jak kwas hialuronowy, pozwalają zgromadzić w sercu skóry zapas wody. Gdy skóra jest dobrze nawilżona, wodą wypełnia się każda jej komórka – aż po wchodzące w skład naskórka keratynocyty.*

Skóra potrzebuje ciągłego nawilżenia, dbania o nią nie tylko od wewnątrz pijąc wodę, ale również od zewnątrz stosując odpowiednie kosmetyki.
Trzy poziomy optymalnego nawilżenia skóry:
1) GROMADZENIE wody we wszystkich warstwach naskórka – dzięki naturalnie obecnym w skórze białkom wiążącym wodę. Białka te, z których najbardziej znanym jest kwas hialuronowy, pozwalają magazynować wodę w skórze.
2) ZATRZYMYWANIE wody poprzez ograniczenie parowania. Bariera skórna musi być odpowiednio szczelna. Jej złożona z keratynocytów oraz wzmocniona cementem międzykomórkowym i filmem hydrolipidowym struktura skutecznie zatrzymuje wodę w skórze.
3) UWALNIANIE wody przenikającej ze skóry właściwej ku naskórkowi. Woda z krążącej krwi jest przechowywana w skórze właściwej – prawdziwym „zbiorniku wodnym”. Stąd przenika do naskórka i jego warstwy rogowej. *
Zaburzenia mechanizmów gromadzenia wody na tych trzech poziomach może prowadzić do odwodnienia, czyli uczucia ściągnięcia skóry.  Jak się domyślić można wpływ na to mogą mieć różne czynniki m.in. zła dieta i zbyt małe spożycie wody; zmiany temperatur, za gorąco, za zimno itp.; zmiany hormonalne, np. ciąża; wiek; stosowanie zbyt intensywnej pielęgnacji oczyszczającej.

Naukowcy Yves Rocher podjęli się zadania na znalezienie rośliny, która zainspirowałaby do stworzenia jeszcze lepszej pielęgnacji skóry. Taką rośliną są sukulenty Carpobrotus edulis, z której naukowcy Yves Rocher wydobyli co najlepsze - wodę komórkową.

Cała seria kosmetyków z wyciągiem z Edulisa to HYDRA VEGETAL. Główne przesłanie to 48- godzinny efekt nawilżenia, odżywienie i promienna cera.


Od kiedy stosuję całą serię moje samopoczucie od samego rana jest o niebo lepsze. Pierwsze co zrobię zanim jeszcze wypiję kawę, to porządne nawilżenie twarzy. Wykonuję wtedy kilka kroków, dzięki którym dzień rozpoczyna się lżej i bez tego okropnego uczucia ciągnięcia policzków. Wieczorem również używam serii Hydra Vegetal.
  1. OCZYSZCZANIE
  2. TONIZOWANIE
  3. NAWILŻANIE
Wracając jednak do moich ulubieńców i paczki otrzymanej od Yves Rocher Polska, muszę nieskromnie stwierdzić, że jest cudowna. Oprócz pełnej serii kosmetyków otrzymałam małą konewkę w kolorze błękitu nieba i wody, razem z sukulentem, w niej umieszczonym. Bardzo przyjemny upominek, który towarzyszy mi codziennie dodając uroku w łazience.

Idealne do oczyszczania skóry to mleczko do demakijażu, odświeżający żel do mycia twarzy.

NAWILŻAJĄCE MLECZKO DO DEMAKIJAŻU
Delikatnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż. Skóra jest miękka, nawilżona i odzyskuje komfort. Stosować codziennie rano i wieczorem na twarz, oczy i szyję za pomocą płatka kosmetycznego.**

Nie mam w zwyczaju się malować, jestem raczej z tych "naturalnych" a makijaż mam tylko od  święta. Ponieważ pracuję w domu to tusz do rzęs czy podkład/puder itp. używam tylko przy wyjściach na miasto. Nie mniej jednak miałam już okazję nie raz sprawdzić jakość mleczka i przyznam, że bardzo mi się podoba. Delikatna konsystencja bez parabenów, barwników czy olejów mineralnych z łatwością usuwa makijaż. Skóra przy tym jest zadbana, nawilżona i przyjemnie pachnie.

ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Odświeżający żel usuwa zanieczyszczenia i makijaż, pozostawiając skórę miękką i oczyszczoną. Stosować rano i wieczorem na zwilżoną skórę. Masować delikatnie, a następnie obficie spłukać.**

To jest strzał w dziesiątkę, jeden z ulubionych z całej serii. Przyjemna konsystencja żelu delikatnie masuje skórę dodatkowo ją oczyszczając. Taki masaż z rana pobudza do działania i dodaje energii, tym bardziej, że zapach energetyzuje. Żel oczyszcza skórę, która długo pozostaje odświeżona.

W sam raz do drugiego kroku, jakim jest tonizowanie pasuje tonik nawilżający.

TONIK NAWILŻAJĄCY
Usuwa zanieczyszczenia i pozostałości makijażu, pozostawiając skórę świeżą i promienną. Stosować codziennie rano i wieczorem na twarz i szyję za pomocą płatka kosmetycznego.**

Nigdy nie byłam przekonana do używania toniku, zawsze miałam po nim spiętą i naciągniętą skórę. Miałam uraz, dlatego jak w paczce znalazłam tonik użyłam go bez specjalnej chęci. Pierwsze co mi się spodobało to zapach, dopiero potem skupiłam się na tym jak fajnie oczyszcza skórę dając mi uczucie świeżości bez ciągnięcia skóry w każdą stronę. Nie jest moim faworytem, ale bardzo chętnie go używam.

Nawilżanie to istotny element w dbaniu o cerę, do tego mam dwa kremy, oba wyjątkowo wydajne i dobre jakościowo.


ŻEL - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 48H
Krem natychmiast sprawia, że skóra jest odżywiona i odzyskuje komfort. W ciągu 48h, skóra jest stale nawilżona, dzięki czemu zyskuje promienny wygląd od rana do nocy. Żelowa i lekka konsystencja kremu szybko wnika w skórę. Stosować rano i wieczorem na całą twarz.**

Ten krem w konsystencji żelowej towarzyszy mi od początku testów codziennie. Dzięki temu, że szybko się wchłania nie pozostawia tłustej warstwy na skórze a jedynie intensywnie ją nawilża. Latem nie lubię się malować, a ten krem bardzo fajnie rozświetla mi twarz, która zyskała swoje nowe Ja. Jest nawilżona i odżywiona, w dotyku delikatniejsza. Ten krem zostanie ze mną na długo, jestem o tym przekonana.

AKSAMITNY KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 48H
Krem natychmiast sprawia, że skóra nawodniona. W ciągu 48h, skóra jest stale nawilżona, dzięki czemu zyskuje świeży i promienny wygląd od rana do nocy. Kremowa konsystencja kosmetyku szybko wnika w skórę. Stosować rano i wieczorem na całą twarz.** 

Ten krem również mi przypadł do gustu, jednak zostawiłam go na później. Krem równie szybko się wchłania i równie pięknie pachnie. Skóra po tym kremie jest tak samo porządnie nawilżona jak przy żelowym. Krem jest bardzo kremowy, gęściejszy niż w konsystencji żelu.
Dużym plusem jest ich wydajność, ponieważ już niewielka ilość wystarczy do nałożenia na skórę twarzy. Po użyciu kremu mamy uczucie świeżości i delikatnego ochłodzenia, co przy obecnej pogodzie bardzo fajnie się sprawdza. Miękka i delikatna skóra przez cały dzień to przyjemne uczucie, do którego chętnie się powraca.

Kremy przypadły również do gustu pszczołom, które aktywnie brały udział w robieniu zdjęć. 




Moje trzy kroki uzupełniam wykonując peeling twarzy oraz używając serum w płynie.

ROZŚWIETLAJĄCY PEELING DO TWARZY
Usuwa martwe komórko naskórka i zanieczyszczenia. Skóra jest gładka, miękka i pełna blasku. Stosować 2 razy w tygodniu na zwilżoną twarz. Po nałożeniu delikatnie masować, a następnie spłukać.**

Ja i peelingi to nowe połączenie, nie specjalnie zwracałam uwagę na to jak powinno się dbać o cerę. Warto jednak się nad tym bardziej zastanowić, zwłaszcza jeśli chcemy aby długo była młoda i odświeżona. Cieszę się, że natrafiłam na ten konkretny peeling, a miałam już do czynienia z innymi, które mnie nie kusiły do dalszego korzystania. Tutaj jak już kilka razy wspomniałam, dużą przewagę całej serii daje cudowny zapach, no i oczywiście konsystencja kosmetyków. Delikatny masaż całej twarzy dwa razy w tygodniu usuwa martwy naskórek pozostawiają skórę miękką i rozświetloną.

ULTRA NAWILŻAJĄCE SERUM W PŁYNIE
Lekka formuła w postaci mikrokropelek, bogata w skoncentrowane substancje aktywne, pobudza i natychmiastowo nawilża skórę. Z dnia na dzień cera staje się nawodniona, odzyskuje komfort i blask.**

Najlepsze zostawiłam na koniec, serum ultra nawilżające w płynie to HIT całej serii z wyciągiem z edulisa. Serum razem z pozostałymi kosmetykami potrafi zdziałać cuda i z okropnie suchej, w kiepskiej kondycji skóry twarzy sprawić, że będzie delikatna i rozświetlona, a przy tym cudownie i intensywnie nawilżona.
Dla mnie serum ma konsystencję galaretki, ale tak naprawdę są to mikrokropelki mocno skoncentrowane. Wszystko w tym serum sprawia, że chce się go ożywać, a samo dbanie o skórę to czysta przyjemność.

Warto zwolnić i w tym pędzie świata odnaleźć odrobinę czasu dla siebie i swojej skóry. Już widzę poprawę jej kondycji i moje lepsze samopoczucie. Zwłaszcza, kiedy telefon przy robieniu selfie pisze "Kobieta 23" zamiast "Kobieta 32". Tak mój kochany niebiesiutki Xiaomi 5 plus pokazuje mi ile mam lat, a jeśli pokazuje mniej niż mam, to czy nie jest to wspaniałe?

Gdybym miała wybrać ulubieńca to byłoby mi bardzo trudno, każdy z tych kosmetyków ma w sobie coś przyciągającego, co sprawia, że chce się go używać. Jednak numerem jeden zawsze będzie mała i poręczna buteleczka z serum w płynie.

Stosowaliście cokolwiek z tej serii? Jeśli jeszcze nie to bardzo was zachęcam, kosmetyki warte są swojej ceny.

*Specyfikacja naukowa od Yves Rocher Polska
** Opakowanie produktu.
Copyright © 2016 GUGUSIOWO , Blogger